Wołodia Jakuc. Czy naprawdę istniał legendarny snajper wojny czeczeńskiej?

Przez wiele lat w RuNet wędrowała szeroko rozpowszechniona historia o pewnej Wołodia Jakuc, odważnym myśliwym z Syberii, który sam walczył przeciwko armii Dudaeva.

Podobno osiemnastoletni chłopiec o imieniu Vladimir Kolotov, pochodzący z Jakuców lub z Evenków, widział kiedyś w telewizji wojnę w Czeczenii. Natychmiast udał się na Kaukaz, przyszedł prosto do generała Lwa Rokhlina.

Wolontariusz rzekomo poprosił dowódcę o stary karabin Mosin i pozwolenie na kilka miesięcy samotnej walki w Czeczenii. Oficerowie zostawili Wołodia-Jakuc tylko naboje w kryjówkach, a potem rzekomo zrobił wszystko sam, polując w Czeczenii na bojowników Czeczenii. Działał na terenie Placu Minutki i zawsze produktywnie.

Historia mówi, że Wołodia Jakut zabijał do trzydziestu osób dziennie, strzelając im w oczy jak na polowanie. Shamil Basaev i Aslan Maskhadov rzekomo wyznaczyli dużą nagrodę za wyeliminowanie snajpera i obiecali przyznać tajnemu snajperowi, który przyniósł im głowę Zakonem Kyoman Siy (Honor Narodu) - najwyższą nagrodę Ichkerii.

Ale wszystko byłoby na próżno. Wołodia-Jakut żył i miał się dobrze. A nawet, jak mówią, wygrał pełnoetatowy pojedynek snajperski z najlepszym czeczeńskim strzelcem Abubakarem. Po dwóch miesiącach rzekomo wrócił na Rokhlin, zgłosił eliminację 360 przeciwników i wrócił na Syberię. Wydawało się, że w czasie wojny facet otrzymał Order Odwagi z rąk prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w 2009 roku.

Co więcej, niektórzy twierdzą, że jeden z federalnych „wyciekł” dane do Wołodia do Ichkerii i zabił go w domu na Syberii. Inni twierdzą, że syberyjski bohater pił sam, nie mogąc wytrzymać powojennego syndromu.

ALE NAPRAWDĘ…

Wszystko to jest tylko miejską legendą o wojnie czeczeńskiej. Pochodzi z opowieści Volodya Sniper, opublikowanej przez pisarza Aleksieja Woronina w marcu 1995 roku. Co więcej, podstawy literackie trafiły do ​​Internetu, gdzie szybko przerodziły się w mnóstwo niesamowitych szczegółów i spekulacji.

Sam fakt prawdziwego istnienia Wołodia-Jakuc, jak również jego mityczny przeciwnik Abubakar, nie został potwierdzony przez żadne wiarygodne źródła, ani federalne, ani Ichkeria. Nie znaleziono dokumentów potwierdzających sam fakt przyznania Orderu Odwagi. Do jego zdjęcia z zamówieniem zwykle wydawane są zdjęcia zupełnie innych rdzennych tubylców Syberii.

Narratorzy najprawdopodobniej zapożyczyli legendę o pojedynku Wołodia z Abubakarem z amerykańskiego filmu Wróg u bram, w którym rosyjski snajper Wasilij Zajcew przeciwstawił się fikcyjnemu niemieckiemu majorowi Kenigowi.

I generalnie nie jest jasne, jak prosty osiemnastoletni chłopiec mógł tak łatwo otworzyć drzwi samemu generałowi Rokhlinowi ...

Niemniej jednak wielu nadal wierzy w rzeczywistość tego tajnego mściciela. Mit w sieciach społecznościowych jest niezwykle stabilny.

Podobne Artykuły